Category Archives: Czytaj

swfilomenaikona Świadectwa >>

Św. Filomena zamieszkała z nami

Pierwszy raz o św. Filomence usłyszałam od kuzynki męża. Opowiadała mi o Nabożeństwie dodając, że trzeba na nim być aby poczuć ten wyjątkowy klimat. Zafascynowana jej opowieścią w czerwcu zeszłego roku pojechałam na Nabożeństwo św. Filomeny pierwszy raz. To co tam zaznałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pojawiło się szczęście ale równie przemyślenia własnego życia postępowania i sytuacji które mnie w całym życiu spotkały. W zeszłym roku latem św. Filomena odwiedziła nas osobiście w domu pod postacią obrazu to był wyjątkowy czas który planowo miał trwać tylko dwa dni, mąż mówi że Filomenka miała w naszym domu dużo pracy bo jej wizyta wydłużyła się aż lub tylko do czterech dni. Przyzwyczailiśmy się do niej tak mocno, że gdy przekazywaliśmy obraz kolejnej rodzinie łzy cisnęły mi się do oczu że to już koniec, ale to nie był koniec. Filomena cały czas jest w naszym domu, życiu i sercach. Mam wiele przykładów na to że ona „działa” aktywnie w naszym życiu ale opowiem o ostatniej sytuacji. Po odchowaniu dzieci rozpoczęłam szukać pracy. Wrócić na rynek pracy jest bardzo ciężko. W tym samym momencie moja mam również szukała pracy. Podesłałam jej ogłoszenie aby choć trochę jej pomóc, ona jednak nie zdecydowała się zadzwonić do pracodawcy, więc ja zadzwoniłam i umówiłam się z Panem na rozmowę kwalifikacyjną. Gdy dowiedziałam się o tym moja mam zdecydowała że może jednak ona też by spróbowała. Pojechałyśmy razem na rozmowę w sprawie pracy. Sytuacja zrobiła się mało komfortowa gdy Kierownik zdecydował zatrudnić mnie a nie mamę, spojrzałam na nią i powiedziałam że rezygnuję, że ma zatrudnić mamę bo ja jestem młodsza i szybciej sobie poradzę z znalezieniem pracy niż mama. Tak tez zostało. Wróciłam do domu mimo wszystko podłamana, weszłam na stronę stronę urzędu pracy i wysłałam jedno Cv. Uklękłam zmówiłam różaniec i powiedział Panie Boże, sw. Filomenko pomóżcie mi znaleźć prace ( w domyśle miałam tą do której chwile wcześniej wysłałam podanie). Jeszcze w tym samym dniu zadzwonił telefon WŁAŚNIE Z TEJ PRACY ABYM PRZYJECHAŁA NA ROZMOWĘ. TO BYŁ CUD. Pojechałam, zostałam skierowana na przyśpieszone szkolenie i mam tą upragniona pracę. Po kilku dniach gdy już czułam się pewniejsza na nowym terenie, rozmawiałam z moją Panią Dyrektor. Okazało się, że na stanowisko o które ja się ubiegałam było ponad 40 podań. Pani Dyrektor zadzwoniła do pierwszej osoby ale okazało się że ona już podjęła pracę. Usiadła przy biurku mając przed sobą wszystkie podania podniosła głowę aby spojrzeć na Jana Pawła II którego wizerunek wisi w jej gabinecie i powiedziała: Panie Boże pomóż mi kogo mam wybrać. TO BYŁ TEN SAM MOMENT W KTÓRYM JA MÓWIŁAM MÓJ RÓŻANIEC. Dzisiaj mam fantastyczną pracę wspaniałą dyrekcję. To był jeden z moich cudów za który jestem bardzo wdzięczna św. Filomence i Księdzu Zbyszkowi, ale najbardziej jestem im wdzięczna za pomoc mojemu Synkowi…………za uratowanie mojego Synka i i mojej rodziny……………….Dzisiaj nie ma dnia bez modlitwy w mojej rodzinie, różaniec stał się członkiem naszej rodziny, a w trudniejszych sytuacja mówię „Panie Jezu ty się tym zajmij” i wiem że on mnie nie zawiedzie, a Filomenka …. zamieszkała z nami na stałe. Czytaj dalej ...

Dziwne imię świętej mnie uratowało

Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

Piszę moje świadectwo uproszone przez wstawiennictwo Twoje Święta Filomenko. Bądź Pozdrowiona Filomeno wzorze wiary i nadziei. Kilkanaście lat temu uzyskałam kredyt z Urzędu Pracy, aby stworzyć własne miejsce pracy, ale ten zamiar nie przetrwał. Kredyt stał się udręką, z biegiem lat nie byłam wstanie spłacać kredytu, który wzrastał, odsetki rosły, nawet odsetki od odsetek, na końcu wyrok Sądowy i nieprzyjemne spotkania z komornikiem. Z tak beznadziejnej sytuacji uratowała mnie swoim orędownictwem św. Filomenka, a więc będąc w sklepie w roku 1996 na początku tegoż roku natknęłam się na malutką książeczkę. Wzięłam ją do rąk i pomyślałam, jakieś dziwne imię tej świętej, ale otworzyłam na stronie z modlitwą o pomoc w potrzebie. Więc z silną myślą wypowiedziałam proszę pomóż mi Święta Filomeno. Mówię dziwne To Twoje i nigdy o tobie nie słyszałam, ale gdy Ty wstawisz się za mną to będę wiedziała, że powiedziałaś o moim finansowym problemie Panu Bogu. Wtedy będę mieć pewność, że wiara czyni cuda, bo ty oddałaś życie za wiarę. Następnie odłożyłam tę książeczkę, nawet jej nie zakupiłam! Zapomniałam, o tym zdarzeniu. Święta Filomenka przypomniała o sobie, nawet więcej było dla mnie pewnością; a więc będąc w księgarni katolickiej usłyszałam rozmowę ekspedientki z klientem na temat: „słyszała  Pani, przybyły relikwie jakiejś Świętej Filomeny do Luzina, do kościoła pod wezwaniem Świętego Wawrzyńca.” Czytaj dalej ...

Wszystko zawierzyłam

Chciałabym się podzielić moim przeżyciami. Jestem emerytką. Całe życie pracowałam wychowując dzieci. Myślałam, że będąc na emeryturze będzie dobrze,  ale zaczęły się choroby i to poważne jak rak jelita grubego, brak jednej nerki, ale jakby tego było mało to przeszłam dwa zawały, rehabilitacje i muszę żyć. Tak jak mówi ks. Zbyszek będzie dobrze. O świętej Filomence dowiedziałam się nie tak dawno. Mówiła mi moja przyjaciółka, że w Luzinie odbywają się raz w miesiącu takie piękne modlitwy. Skorzystałam z tego, modlę się codziennie i odmawiam różaniec wiem, że mi pomagają. Ten rok 2016 był dla mnie wyjątkowy, szpitale i operacje. Zawsze zabieram do szpitala obrazek św. Filomenki i różaniec i książkę do Świętego Charbela. Jak tylko mogę to jeżdżę co miesiąc do Luzina i bardzo się cieszę, że mogę skorzystać. Jest wspaniale te świadectwa, które ludzie przedstawiają to, aż nie do wiary, ale Bóg wszystko może. Jutro tzn. w tym roku jeszcze idę do szpitala i dlatego jestem na tej mszy i dziękuję wszystkim a szczególnie księdzu Zbyszkowi życzę dużo zdrowia i Błogosławieństwa Bożego. Czytaj dalej ...

Uzdrowiona z guza pęcherza moczowego

Nie wiem od czego zacząć, ale mam niesamowitą wiadomość, Pani Zosia opowiedziała mi o swoim uzdrowieniu za wstawiennictwem św. Filomeny. To działo się  w tamtym roku w lutym. Byliśmy na Mszy Św. w Luzinie 23-lutego 2016 r.  Pani Zosia nic nie mówiąc o swojej chorobie i operacji, która Ją czekała następnego dnia  zdecydowała się jechać z nami na Mszę. Na tej Mszy Ksiądz Zbyszek podszedł do Pani Zosi z Najświętszym Sakramentem i pobłogosławił Pani Zosia. Powiedziała że poczuła ciepło i niesamowitą radość. Bardzo się modliła, żeby operacja się udała, ale nie spodziewała się, że operacji nie będzie. Lekarz, który miał operować, przed zabiegiem zrobił USG i stwierdził, że żadnego guza nie ma i może iść do domu. 24-02-2016 pani Zosia pojechała na operację a 26-02-2016 została wypisana do domu. W załączeniu karta informacyjna leczenia szpitalnego. Czytaj dalej ...

Łożysko się przestało odklejać

Witam chciałabym się podzielić moim świadectwem.  Gdy zaszłam w ciąże okazało się, że jest zagrożona :(pierwsza moja ciąża też była zagrożona a drugą niestety poroniłam, gdy jednak okazało się, że zaszłam 3 raz w ciąże i okazało się, że łożysko zaczęło się odklejać już na samym początku ciąży, bardzo mnie to zmartwiło. Usłyszałam od Pani ginekolog , że muszę leżeć i bardzo się oszczędzać. Jednym słowem muszę się obchodzić ze sobą jak z jajkiem, gdyż odklejenie łożyska grozi śmiercią dziecka a matce krwotokiem. Po przyjściu do domu nie zastanawiając się długo chwyciłam za różaniec. Modliłam się na tych magicznych koralikach o to by moja ciąża przetrwała, żebym mogła szczęśliwie urodzić drugie dziecko, po poronieniu jakie przeżyłam bardzo się bałam, ale zaufałam i modliłam się do Jezuska za pośrednictwem Matki Bożej i świętej Filomenki . Gdy poszłam na kolejną wizytę usłyszałam, że po odklejeniu łożyska (czyli tych krwiakach, które miałam) nie ma po nich śladu 🙂 to był piękny dzień całą ciążę modliłam się do Filomenki i Maryi, odmówiłam nowennę pompejańską by moja ciąża przebiegła pomyślnie, bym mogła w ciąży normalnie funkcjonować by zająć się moim synkiem Antosiem, który miał 1,5 roczku . Dziękuje Bogu , Matce Bożej , św Filomence za wysłuchanie i otrzymane łaski. Czytaj dalej ...

św. Filomena pomogła mi i tacie

Nazywam się Natalia. Nie wiem jak zacząć. Owego czasu odeszła moja mama z domu. Zostawiła mego ojca. Przede mną był ostatni rok studiów. Tata i ja nie mogliśmy się pozbierać. O świętej Filomenie dowiedziałam się w momencie kiedy chciałam już rezygnować ze studiów. Nie było jeszcze obrazu św. Filomeny w Luzinie kiedy zaczęłam się modlić za jej pośrednictwem do Pana Boga o pomoc dla mnie i ojca. Przede wszystkim o to żebym mogła ukończyć studia oraz żeby tato odnalazł w sobie siły do życia. Nie wiem jak, ale udało mi się ukończyć studia z bardzo dobrym wynikiem. Zdałam wszystkie egzaminy z dobrymi wynikami. Napisałam pracę magisterską i obroniłam się jako pierwsza z grupy z bardzo dobrym wynikiem. Jestem pewna, że to cud. Nie miałam siły się uczyć kiedy ojciec mówił, że nie chce mu się żyć i zaczął pić. Ojciec nie chciał ani jeść ani iść do pracy. Musiałam podnosić głos żeby zrozumiał, że musi pracować, że nie może pić tyle alkoholu. To święta Filomena dodała mi sił i w jakiś cudowny sposób pomogła mi ukończyć studia. Pamiętam przedmiot na studiach na którym nie mogłam się skupić i w momencie jak doszło do kolokwium nic nie rozumiałam. Nie wiedziałam jak zdać kolokwium z tego przedmiotu. Wtedy wykładowca powiedziała, że możemy korzystać z notatek i wzajemnie sobie pomagać jak ja się modliłam o pomoc do świętej Filomeny. Myślałam, że się wtedy popłaczę ze szczęścia. Pomogła mi koleżanka a właściwie chyba święta Filomena i oczywiście jak wspomniałam na wstępie zdałam to kolokwium z dobrym wynikiem.         Jakiś czas temu u znajomych był obraz świętej Filomeny z Luzina. Koleżanka  zaprosiła mnie. Zastanawiałam się dlaczego ja. Dlaczego akurat mnie wybrano.  Wtedy opowiedziałam im moją historię. Teściowa mojej koleżanki powiedziała Pani i Panu ( nie pamiętam imion) którzy chyba opiekują się obrazem o mojej historii dlatego też piszę. Wiem, że to świadectwo może być równie ważne. Mimo, że wtedy nie było obrazu świętej Filomeny w Luzinie ona była. Święta Filomena przy mnie była i czułam, że mi pomaga. Święta Filomena będzie przy każdym kto wierzy i będzie się modlił za jej pośrednictwem. Nikogo nie opuści. Zapomniałabym powiedzieć – zaraz po studiach dostałam ofertę pracy i pracuję 2,5 roku w tym samym miejscu.          Wraz z moim mężem Marcinem wzięliśmy ślub 20.06.2015 roku. Od tego czasu staramy się o potomstwo. Dwa razy poroniłam. Ostatniego dnia kiedy byłam u znajomych po zabraniu obrazu świętej Filomeny teściowa mojej koleżanki powiedziała: wczoraj wyszłaś taka smutna. Nie mogłam spać. Pomyślałam, że musisz tu być następnego dnia. Powiedziała następnie: Wczoraj podczas modlitwy poczułam, że ty z mężem będziecie mieli dziecko i będzie to dziewczynka. Proszę księdza nie wiem co o tym myśleć. Ponieważ w tym momencie kiedy ta Pani to poczuła modliłam się właśnie o dar potomstwa i pomyślałam ,że bardzo marzę o dziewczynce i gdyby to była dziewczynka to dałabym jej na drugie imię Filomena. Tego dnia wtedy podczas modlitwy poczułam też intensywny zapach lilii. Wierzę w to, że Pan Bóg nam pobłogosławi i obdarzy nas potomstwem proszę też świętą Filomenę o wstawiennictwo za nami. Nie mam zamiaru rozkazywać Panu Bogu. Mogę jedynie go prosić i się modlić o dar potomstwa. Żebyśmy mogli kiedyś razem z naszymi dziećmi się modlić i radować w Panu i mu dziękować za ten dar, którym nas obdarzył. Jeżeli możemy prosić to bardzo prosimy też o modlitwy za nami i innymi małżeństwami, które również starają się o potomstwo. Żeby Pan Bóg mógł nas wszystkich obdarzyć potomstwem. Pan Bóg ma dla każdego człowieka swój Boży plan. Możemy mieć tylko nadzieję i się modlić, że malutkie  dziecię pojawi się w naszym życiu i da nam wiele radości.           Mam nadzieję, że moje świadectwo pomoże uwierzyć  w Pana Boga i świętą Filomenę również studentom i rodzinom w ciężkiej sytuacji i innym. Wiem, że ta mała święta jest tak naprawdę wielką świętą. 🙂           Mogę jeszcze powiedzieć iż jeżdżę do Rumi na msze o uzdrowienie na duszy i na ciele -staram się jechać raz w miesiącu kiedy przyjeżdża ojciec Teodor Knapczyk. Tam też modliłam się przez rok za moją mamę. Właściwie nie miałam z nią kontaktu przez rok. Niedawno znowu zaczęła się do mnie odzywać. Mało tego sama zaczęła chodzić na msze o uzdrowienie na duszy i na ciele. Pan Bóg czyni cuda. Choć rodzice nie wrócili do siebie to mam z mamą dobry kontakt. Widzę, że mama zaczęła się zmieniać. 

Matka Boża uwolniła mnie od pornografii i masturbacji

Witam. Chciałbym w kilku słowach podzielić się moim świadectwem. Otóż byłem uzależniony od pornografii i masturbacji. Tkwiłem w tym bagnie około 20 lat. Byłem tym przesiąknięty i oddawałem się temu niemal w całości. Choć miałem świadomość, że jest ze mną źle nie byłem w stanie się z tego wyrwać. Pochodzę z rodziny katolickiej więc zawsze uważałem się za katolika a jako dziecko często się modliłem do Maryi przez jakiś czas byłem nawet ministrantem. Z czasem w miarę dorastania zaczęły się przeróżne problemy coraz mniej się modliłem a zastępowałem modlitwę czym innym. Pojawił się alkohol, wszelkiego rodzaju używki, metalowa muzyka i w końcu doszła to tego pornografia i masturbacja Prawie całkiem zapomniałem o Bogu i w ogóle się nie modliłem. Czasem z przyzwyczajenie poszedłem do kościoła w niedzielę. W końcu poznałem swoją żonę szybko się zaręczyliśmy i wzięliśmy ślub. Wyobrażałem sobie, że jak będę w małżeństwie to problem z masturbacją oraz z pornografią sam się rozwiąże. Przez pierwszy miesiąc małżeństwa rzeczywiście było nie co lepiej i nie oglądałem ani nie masturbowałem się. Szybko jednak powróciłem do starych przyzwyczajeń. W końcu przez to zaczęło się sypać moje małżeństwo, wpadałem w nieuzasadnioną złość bywałem bardzo rozdrażniony kłóciłem się z dziećmi z żoną i z każdym, kto staną mi na drodze. Z biegiem czasu oglądania zauważyłem, że potrzebuję coraz to nowszych wrażeń więc zacząłem sięgać do wszelakich możliwych rodzajów pornografii. Dobiłem do „dna” tkwiłem w tym bardzo głęboko, i gdy zacząłem sobie uświadamiać że przez to moje życie zaczyna się walić poprzez coraz częstsze kłótnie i po przez ,brak szacunku do żony zacząłem się bronić. Szukałem w internecie sposobów metod, które by mi pomogły z tym skacząc zainstalowałem nawet program blokujący te treści. Wszystko na próżno zwykle po tygodniu wracało wszystko jak by z większą mocą. Paręnaście razy sytuacja się powtórzyła . W reszcie po wielu nieudanych próbach zacząłem błagać ze łzami w oczach Boga, aby mi pomógł. Oczywiście na początku miałem wrażenie jak by Bóg mnie opuścił i że w ogóle mnie nie słucha Jednak się nie poddawałem. Pewnego razu na facebooku znalazłem wspaniałego posta który przypominał o „Godzinie łaski” 8 grudnia o godzinie 12. Jest to szczególna godzina, w której Matka Boża uprasza łaski dla tych, którzy ją o nie poproszą w tej właśnie godzinie. Tak się złożyło, że przed tym dniem 1 grudnia kolejny raz podjąłem walkę ze swoim uzależnieniem i z wielkim trudem dotrzymałem bez grzechu do 8 grudnia, Gdy nadeszła ta wyjątkowa godzina ze łzami w oczach zacząłem przyzywać Maryi i błagać o to, aby mi pomogła, aby to ode mnie zabrała, ale że jeszcze wtedy moja wiara była bardzo słaba nie sądziłem, że się cos zmieni w moim życiu i byłem pewien, że za parę dni znowu powrócę do mojego uzależnienia.Minoł jakiś czas i zapomniałem o 8 grudnia i o tym, że zaniosłem prośbę do Maryi. Mijały kolejne dni tygodnie a ja wciąż trwałem w czystości, oczywiście pokusy mną miotały i były bardzo silne jednak jakaś siła nie pozwalał mi wejść na treści pornograficzne, a nawet jak wszedłem od razu musiałem wyjść. Również próbę masturbacji powstrzymała jakaś siła. Minęło parę miesięcy a ja dalej żyłem w czystości wtedy zacząłem sobie uświadamiać, że to nie jest moja zasługa, tylko że to musiała być Boża interwencja jednak nie wiedziałem dokładnie, która prośba czy modlitwa zadziałała. Miną rok i pierwszego grudnia znowu zobaczyłem gdzieś w necie posta, który przypominał o „GODZINIE MIŁOSIERDZIA” Wtedy do mnie dotarło i uświadomiłem sobie dopiero po roku, że to był Cud za wstawiennictwem naszej ukochanej Matki. Kiedy to zrozumiałem poczułem wdzięczność, jakiej dotąd nie odczuwałem. Dziś mija rok i jeden miesiąc od rozpoczęcia mojej abstynencji i choć pojawiają się „próby” i pokusy które nieustannie mnie atakują potrafię sobie z nimi radzić .Podniosłem sobie poprzeczkę i teraz za upadek uważam każdą nieczystą myśl oraz dłuższe zapatrzenie się na jakieś swawolne zdjęcie. Na koniec chciałbym dać kilka wskazówek tym, którzy są w podobnej sytuacji. Po pierwsze musisz sobie zdać sprawę z tego, że sam sobie z tym nie poradzisz, nie ma takiej możliwości. Oraz nikt ani nic Ci nie pomoże, żaden program zabezpieczający itd. Pornografia zawsze cię znajdzie. Uzależnienie od pornografii i masturbacji to jest rodzaj zniewolenia duchowego i człowiek sam z siebie nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Dlatego jedynym rozwiązaniem jest MODLITWA. Tylko w ten sposób masz szanse wyjść z tego. Módl się nieustannie na różańcu , idź do generalnej spowiedzi z całego życia, ponieważ to jest potężny egzorcyzm. Zdaj sobie sprawę z tego, że nie uwolnisz się od razu, ALE NIGDY, ALE TO NIGDY się nie poddawaj. Trwaj w codziennej modlitwie, jeśli upadniesz nie załamuj się tylko znowu idź do spowiedzi nawet jak by to miało się powtórzyć tysiąc razy nie możesz się poddać, zawierz swoje życie Jezusowi i Marii a w końcu otrzymasz potrzebne łaski. Poproś kapłana o modlitwę o uzdrowienie i uwolnienie. Odmawiaj „nowennę pompejańską”, odmawiaj nowennę do ‚Matki Bożej Rozwiązującej Węzły’ To są niezwykle skuteczne modlitwy, które czynią cuda i pomogły już wielu ludziom. Kiedy już zostaniesz uzdrowiony musisz wiedzieć, że tu walka się nie kończy i w dalszym ciągu będziesz bombardowany pokusami i ciągle będziesz musiał walczyć, ale nie będziesz już sam lecz z Maryją i Jezusem. Przepraszam za błędy stylistyczne nie jestem pisarzem, ale musiałem napisać to świadectwo. Mam nadzieję, że komuś się przydadzą wskazówki, które tutaj przedstawiłem. Życzę wam powodzenia w walce z tym straszliwym uzależnieniem. Pamiętajcie, że tylko z Bogiem możemy coś osiągnąć i tylko On nas może uzdrowić. Z Bogiem Czytaj dalej ...

Św. Filomena pomaga Nikodemowi wrócić do zdrowia

W kwietniu mój syn miał wypadek. Został potrącony przez samochód dostawczy w wyniku, którym doznał licznych obrażeń m. in złamanie obu ud, obustronne złamanie żuchwy, obrzęk mózgu, stłuczenia, krwiak opłacnej, odma opłacona, rozszarpane płuca. Gdy został zabrany helikopterem do Gdańska do szpitala, nie dawano nam żadnych nadziei, że wyjdzie z tego. Był podłączony pod respiratorem i inna aparatura. Cały czas modliliśmy się za niego, żeby Bóg nam go nie zabrał. W trzeci dzień od wypadku dostałam olejek św. Filomeny, przyniosła nam go nasza sąsiadka, która prosiła żebyśmy go pobłogosławili tym olejkiem i odmówili modlitwę. Nie wiedząc nic o tej wielkiej świętej osobie uczyniłam to następnego dnia a była to niedziela. Lekarze powiedzieli nam tego dnia, że jego stan na tyle się pogorszył, że mamy przygotować się na najgorsze, gdyż nie chciał się ruszać, zwiększono mu dawki leków. Wchodząc od razu na salę pobłogosławiłam go olejkiem św. Filomeny i modliłam się do niej prosząc ja o łaski. Wtedy Nikodem poruszył mi policzki em. Wieczorem tego dnia przyjechał do nas ks. Zbyszek,  gdy podszedł do syna namaścił go olejkiem odmówił modlitwę i przełożył relikwie św. Filomeny  nasz syn zaczął przełykać ślinę, ruszać brzuszkiem i nagle tętno mu się podwyższyło. Ks. Zapewniał nas, że będzie dobrze, że św. Filomenka nam pomoże i faktycznie tak też było. Z płuc leciała mu krew i ropa nagle przestało i wyciągnięto mu drenaż. Gdy miał przejść zabieg złamanej żuchwy powiedziano nam dzień wcześniej, że będzie miał zdrutowaną szczękę. Kiedy byłam przy łóżku syna powiedziałam do męża a może stanie się cud i nie będzie musiał mieć zdrutowane, mąż mówił, że chyba nie wiem co mówię. Gdy następnego dnia przyjechaliśmy lekarka powiedziała, że nie wie co się stało, ale na prześwietleniu wykazało im co innego niż jak go przyjmowali i ma założone blaszki tytanowe  po bokach i tym razem św. Filomena zadziałała. Po około dwóch tygodniach został odłączony od respiratora. Nie oddawał sam moczu miał założony cewnik później cystofix. I prosiłam Matkę Bożą i św. Filomenę, żeby na dzień matki Nikodem zrobił mi niespodziankę i powiedział mama, albo oddał mocz, żebym wiedziała, że może. Wstając z rana spojrzałam na syna i nie dowierzałam, że mocz, który miał znaleźć się w worku znalazł się tam gdzie prosiłam czyli w pampersie. Ale szczęście trwało tylko tego dnia, gdyż następnego dnia już nie oddawał sam moczu. Był karmiony przez sondę chciano mu zakładać peg-a, ale Bóg dał mu tyle sił, że sama mogłam go karmić. Dostawał leki bardzo duże dawki na padaczkę na początku je przyjmował później wylatywały mu je kącikiem ust i wtedy zrozumiałam, że ktoś mi podpowiada, że on tych leków nie ma dostać. I odważyłam się na ten krok żeby odstawić mu te leki ponieważ zaufałam Matce Bożej i św. FILOMENIE. Gdy pielęgniarki przynosiły leki nie dawałam. Nikodem zaczął nagle z dnia na dzień oddawać mocz, wyjęto mu cystofix, był mniej napięty  zaczął bardziej świadomie patrzeć. Mimo to, że był w śpiączce wierzyłam w to, że z tego stanu wyjdzie. Zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską i gdy zaczęłam odmawiać cześć dziękczynną Nikodem po dwóch miesiącach powiedział pierwsze słowo mama. Gdy zaczęłam kolejny raz odmawiać tą nowennę syn po tych 54 dniach zaczął podnosić lewa nóżkę, gdzie wcześniej tego nie robił. Wierze w moc modlitwy i wiem że Matka Boża, św. Filomena i wszyscy święci nad nami czuwają i nam pomagają. Mimo tego, że Nikodem jest jeszcze na wózku wierze w to, że z pomocą Bożą i rehabilitantów Nikodem zacznie samodzielnie chodzić. Pragnę całym sercem podziękować św. Filomenie za otrzymane łaski oraz ks. Zbyszkowi za jego dobroć i modlitwę jaka nas obdarzył. Czytaj dalej ...

św. Filomenka opiekuje się dziećmi mojej szwagierki

Zacznę od tego, że miałam zostać matką chrzestną pewnego młodzieńca. Mimo, że jego rodzice nie chodzą do kościoła, na szczęście tak jak jego starszą siostrę, tak też jego postanowili ochrzcić.Chrzest trwał może z 10 min (był bez mszy) i odbył się w bardzo kameralnym składzie. Rodzice plus chrzestni.Tego dnia moja szwagierka powiedziała mi, że jest trzeci raz w ciąży. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że miała to być trzecia cesarka w bardzo krótkim czasie, a dodatkowo poprzednia skończyła się komplikacjami. Powiedziała mi to w tajemnicy. Nie chciała martwić rodziców, ponieważ lekarka powiedziała jej od razu, żeby nie przyzwyczajała się emocjonalnie do dziecka, bo to po prostu się nie uda, żeby dała radę je odnosić. Z racji tego, że jestem osobą wierzącą i doświadczyłam już dobroci Filomenki bez zastanowienia powiedziałam jej tylko żeby się nie martwiła, ja będę się za nich modlić i wszystko dobrze się skończy…Tak powoli mijały dnie na mojej modlitwie o dwa życia. Szwagierka zaczęła czuć ruchy maleństwa przez co było jej coraz trudniej „nie przyzwyczajać się”, a ja przy każdej rozmowie mówiłam tylko, że będzie dobrze. Z każda wizyta kontrolna pani doktor powtarzała jej, że to dziecko jak widać ma ogromną wolę życia. Dodała, że jeżeli udałoby się jej dotrwać do 32tyg. dziecko będzie miało szansę na urodzenie się zdrowe. Około 20 tyg. zdecydowała się poinformować rodziców. Moja teściowa podsumowała to tylko jednym zdaniem” jak oboje przeżyją i wszystko będzie dobrze to będzie cud, tutaj tylko cudu potrzeba”. Ja słysząc cud – myślę Filomena. Jeden telefon o olejek do księdza Zbyszka no i podróż 330km w jedną stronę. Robię jej krzyżyk na brzuchu. Ja płacze, jest mi strasznie gorąco, ale czuje dziwny spokój i jak zwykle mówię jej że będzie dobrze. Byłam jedyną osobą z rodziny którą nie panikowała a wręcz przeciwnie byłam bardzo spokojna. Ich życia powierzyłam w najlepsze ręce,wiec musi się to dobrze zakończyć.Zostawiam jej medalik i książeczkę o św.Filomenie. I tak mijają tygodnie. Dziecko urodziło się w 38 tyg. Nikt nie mógł uwierzyć, że zaszła tak daleko, mimo że cięcia po poprzedniej cesarce się jeszcze nie zagoiły i strasznie się rozciągały. Mały żyje, jest zdrowy. Czytaj dalej ...

Dalsze losy „mojego małego cudu”

Szczęść Boże
Trzy lata temu miałam okazję podzielić się swoim świadectwem (zobacz: „Mój Mały cud”). Opisałam bardzo ważny dla siebie moment kiedy to po raz pierwszy usłyszałam o św. Filomenie i to właśnie tej Świętej i Matce Bożej powierzyłam losy mojego jeszcze nienarodzonego dziecka. Mimo ze ciąża była zagrożona i zakończyła się 2 miesiące przed planowanym terminem  mogę śmiało powiedzieć ze przez cały ten czas św. Filomenka nad nami czuwała. Nie będę ponownie wszystkiego opisywać (kto ma więcej czasu może przeczytać pierwsze świadectwo;)).Myślałam, że cud narodzin mojego dziecka był rekompensatą strachu który towarzyszył mi przez 7 miesięcy ciąży. Tak też było. Kolejne 3,5 roku dziękowałam za każdy kroczek, za każde mama, za to ze żyje i prawidłowo funkcjonuje mimo trudnego startu. Ostatnio mój strach wrócił jak bumerang. Zaczęło się od kontrolnej wizyty u okulisty. Wtedy wykryto u mojego synka wadę, którą dzięki okularkom można zlikwidować. Późne wykrycie bądź nie leczenie mogło doprowadzić do niedowidzenia na jedno oczko. Myślałam, że nic straszniejszego nas nie spotka. Myliłam się. Podczas zabawy zauważyłam powiększone węzły na szyi mojego syna. Wizyta u lekarza. Pani doktor wyczuwa w nich jakieś guzki wielkości pieprzu. Nie tylko na szyi. Nie jeden nie dwa jest ich tam mnóstwo. Lekarz stara się mnie uspokoić, ale zaleca wszystkie badania pod kątem mojego najgorszego scenariusza. Z bezradności poproszę o modlitwę ks. Zbyszka. (trochę mi pogroził  za to ze dopuszczam do siebie takie myśli przecież mamy św. Filomenkę. Niestety mamusie mają zwyczaj przejmowania się losem dzieci a w szczególności jeżeli chodzi o zdrowie). Po  wynikach morfologii zapala się światełko nadziei. Nie tracić czasu idziemy jak najszybciej na usg, żeby wiedzieć coś konkretnego. Widać pełno guzków. Strach, łzy…I słyszę ze mimo wszystko te guzy nie budzą niepokoju do leczenia onkologicznego. Wszystko mi dokładnie pan doktor wytłumaczył  i uspokoił. Mimo, że przez ten czas mój mąż starał się mnie uspokoić to dopiero po tym badaniu po raz pierwszy od 2 tygodni strachu, łez i nie przespanych nocach, zasnęłam z ulgą.Za jakiś czas mamy powtórzyć badania dla pewności. Filomenka jest z nami cały czas. Codzienna modlitwa o wstawiennictwo przyniosła kolejny cud. Mój synek nie rozstaje się z medalikiem. Każdego dnia zanim zaśnie pyta się mnie czy będę go chronić z aniołkami. Nauczył się modlitwy „Aniele Boży” i tak każdego wieczora zasypia. Nadal są łzy, ale są to łzy szczęścia. Wszystkim(w szczególności tym którzy wytrwali do końca mojego świadectwa) życzę tylko i wyłącznie takich łez szczęścia!:) Panie Boże Ty się tym zajmij. Św. Filomeno i Matko Boża módlcie się za nami! Czytaj dalej ...