Kategoria: Świadectwa

swfilomenaikona Świadectwa >>

Matka Boża uwolniła mnie od pornografii i masturbacji

Witam. Chciałbym w kilku słowach podzielić się moim świadectwem. Otóż byłem uzależniony od pornografii i masturbacji. Tkwiłem w tym bagnie około 20 lat. Byłem tym przesiąknięty i oddawałem się temu niemal w całości. Choć miałem świadomość, że jest ze mną źle nie byłem w stanie się z tego wyrwać. Pochodzę z rodziny katolickiej więc zawsze uważałem się za katolika a jako dziecko często się modliłem do Maryi przez jakiś czas byłem nawet ministrantem. Z czasem w miarę dorastania zaczęły się przeróżne problemy coraz mniej się modliłem a zastępowałem modlitwę czym innym. Pojawił się alkohol, wszelkiego rodzaju używki, metalowa muzyka i w końcu doszła to tego pornografia i masturbacja Prawie całkiem zapomniałem o Bogu i w ogóle się nie modliłem. Czasem z przyzwyczajenie poszedłem do kościoła w niedzielę. W końcu poznałem swoją żonę szybko się zaręczyliśmy i wzięliśmy ślub. Wyobrażałem sobie, że jak będę w małżeństwie to problem z masturbacją oraz z pornografią sam się rozwiąże. Przez pierwszy miesiąc małżeństwa rzeczywiście było nie co lepiej i nie oglądałem ani nie masturbowałem się. Szybko jednak powróciłem do starych przyzwyczajeń. W końcu przez to zaczęło się sypać moje małżeństwo, wpadałem w nieuzasadnioną złość bywałem bardzo rozdrażniony kłóciłem się z dziećmi z żoną i z każdym, kto staną mi na drodze. Z biegiem czasu oglądania zauważyłem, że potrzebuję coraz to nowszych wrażeń więc zacząłem sięgać do wszelakich możliwych rodzajów pornografii. Dobiłem do „dna” tkwiłem w tym bardzo głęboko, i gdy zacząłem sobie uświadamiać że przez to moje życie zaczyna się walić poprzez coraz częstsze kłótnie i po przez ,brak szacunku do żony zacząłem się bronić. Szukałem w internecie sposobów metod, które by mi pomogły z tym skacząc zainstalowałem nawet program blokujący te treści. Wszystko na próżno zwykle po tygodniu wracało wszystko jak by z większą mocą. Paręnaście razy sytuacja się powtórzyła . W reszcie po wielu nieudanych próbach zacząłem błagać ze łzami w oczach Boga, aby mi pomógł. Oczywiście na początku miałem wrażenie jak by Bóg mnie opuścił i że w ogóle mnie nie słucha Jednak się nie poddawałem. Pewnego razu na facebooku znalazłem wspaniałego posta który przypominał o „Godzinie łaski” 8 grudnia o godzinie 12. Jest to szczególna godzina, w której Matka Boża uprasza łaski dla tych, którzy ją o nie poproszą w tej właśnie godzinie. Tak się złożyło, że przed tym dniem 1 grudnia kolejny raz podjąłem walkę ze swoim uzależnieniem i z wielkim trudem dotrzymałem bez grzechu do 8 grudnia, Gdy nadeszła ta wyjątkowa godzina ze łzami w oczach zacząłem przyzywać Maryi i błagać o to, aby mi pomogła, aby to ode mnie zabrała, ale że jeszcze wtedy moja wiara była bardzo słaba nie sądziłem, że się cos zmieni w moim życiu i byłem pewien, że za parę dni znowu powrócę do mojego uzależnienia.Minoł jakiś czas i zapomniałem o 8 grudnia i o tym, że zaniosłem prośbę do Maryi. Mijały kolejne dni tygodnie a ja wciąż trwałem w czystości, oczywiście pokusy mną miotały i były bardzo silne jednak jakaś siła nie pozwalał mi wejść na treści pornograficzne, a nawet jak wszedłem od razu musiałem wyjść. Również próbę masturbacji powstrzymała jakaś siła. Minęło parę miesięcy a ja dalej żyłem w czystości wtedy zacząłem sobie uświadamiać, że to nie jest moja zasługa, tylko że to musiała być Boża interwencja jednak nie wiedziałem dokładnie, która prośba czy modlitwa zadziałała. Miną rok i pierwszego grudnia znowu zobaczyłem gdzieś w necie posta, który przypominał o „GODZINIE MIŁOSIERDZIA” Wtedy do mnie dotarło i uświadomiłem sobie dopiero po roku, że to był Cud za wstawiennictwem naszej ukochanej Matki. Kiedy to zrozumiałem poczułem wdzięczność, jakiej dotąd nie odczuwałem. Dziś mija rok i jeden miesiąc od rozpoczęcia mojej abstynencji i choć pojawiają się „próby” i pokusy które nieustannie mnie atakują potrafię sobie z nimi radzić .Podniosłem sobie poprzeczkę i teraz za upadek uważam każdą nieczystą myśl oraz dłuższe zapatrzenie się na jakieś swawolne zdjęcie. Na koniec chciałbym dać kilka wskazówek tym, którzy są w podobnej sytuacji. Po pierwsze musisz sobie zdać sprawę z tego, że sam sobie z tym nie poradzisz, nie ma takiej możliwości. Oraz nikt ani nic Ci nie pomoże, żaden program zabezpieczający itd. Pornografia zawsze cię znajdzie. Uzależnienie od pornografii i masturbacji to jest rodzaj zniewolenia duchowego i człowiek sam z siebie nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Dlatego jedynym rozwiązaniem jest MODLITWA. Tylko w ten sposób masz szanse wyjść z tego. Módl się nieustannie na różańcu , idź do generalnej spowiedzi z całego życia, ponieważ to jest potężny egzorcyzm. Zdaj sobie sprawę z tego, że nie uwolnisz się od razu, ALE NIGDY, ALE TO NIGDY się nie poddawaj. Trwaj w codziennej modlitwie, jeśli upadniesz nie załamuj się tylko znowu idź do spowiedzi nawet jak by to miało się powtórzyć tysiąc razy nie możesz się poddać, zawierz swoje życie Jezusowi i Marii a w końcu otrzymasz potrzebne łaski. Poproś kapłana o modlitwę o uzdrowienie i uwolnienie. Odmawiaj „nowennę pompejańską”, odmawiaj nowennę do ‚Matki Bożej Rozwiązującej Węzły’ To są niezwykle skuteczne modlitwy, które czynią cuda i pomogły już wielu ludziom. Kiedy już zostaniesz uzdrowiony musisz wiedzieć, że tu walka się nie kończy i w dalszym ciągu będziesz bombardowany pokusami i ciągle będziesz musiał walczyć, ale nie będziesz już sam lecz z Maryją i Jezusem. Przepraszam za błędy stylistyczne nie jestem pisarzem, ale musiałem napisać to świadectwo. Mam nadzieję, że komuś się przydadzą wskazówki, które tutaj przedstawiłem. Życzę wam powodzenia w walce z tym straszliwym uzależnieniem. Pamiętajcie, że tylko z Bogiem możemy coś osiągnąć i tylko On nas może uzdrowić. Z Bogiem Czytaj dalej ...

Nowenną ratuję nasze małżeństwo

Odmawiam nowennę od 1 grudnia w intencji mojego małżeństwa. Jestem mężatką z 2,5 letnim stażem. Zawsze z mężem mieliśmy niezgodne charaktery. Ale to co zaczęło się dziać pół roku temu odkąd wprowadziliśmy się do naszego nowego domu przerosło mnie sama. Mąż zaczął być bardzo agresywny w stosunku do mnie. Przesłał cieszyć się życiem. Potrafił nawet podnieść na mnie rękę. Wszystko go denerwowało. Czepiał się dosłownie wszystkiego. Poniżał itd. Stosował przemoc w każdej postaci psychicznej ekonomicznej itd. Zawsze byłam bardzo wierząca osobą ale nigdy nie przekonywał mnie różaniec. Uważam że to zwykle klepanie.ze prawdziwa modlitwa to wewnętrzna rozmowa z Bogiem i tak się modliłam. Po jednym z nabożeństw św Filomeny zadzwoniła do mnie koleżanka że od 1 grudnia rusza nowenna, że ona też się będzie modlić i że może warto próbować razem zawsze raźniej. Do tego pomysłu podeszłam sceptycznie w końcu zawsze różaniec nie był dla mnie ważną modlitwą. Ona brnęła dalej że jest fajna aplikacja nawet ze skoro nawet w to nie wierzę to niech chociaż otrzymam jej towarzystwa. Zaczęłam czytać świadectwa tej nowenny. Pomyślałam że nie mam nic do stracenia że skoro zawsze miałam bliską więź z Bogiem to przecież powinnam zaufać.1 grudnia ściągnęłam aplikację i zaczęłam modlitwę w intencji szczęścia w mojej rodzinie. Małżeństwie. Pierwsze dni rewelacja. Nawet myśl że co to takiego. Naprawdę szło super. Z  dnia na dzień zaczynały się schody. Mąż coraz bardziej agresywny do tego zaczął pić alkohol. Na noc zamykał się w sypialni ja musiałam spać w osobnym pokoju. Cuda na kiju. W wigilię nastąpiła kumulacja nawet nie przyszedł usiąść do stołu wigilijnego. Pomimo że siedziało przy nim nasze dwuletnie dziecko i ja czekając na niego. O godz 20 upil się i poszedł spać. Wtedy powiedziałam dosyć bez sensu ta modlitwa .jest coraz gorzej. Postanowiłam. Kończę to. Ale o 23 coś jakby we mnie się odezwało nie poddawaj się tyle dałaś radę to dasz radę do końca. Więc mówiłam że różańc i poszłam spać. Rano kolejna awantura. Mówię nie no chyba jakiś koszmar. nie poddałam się. I dokładnie w święta w tym dniu kiedy kończyła się część błagalna a zaczynała dziękczynna mąż jakby złagodniał. Zaczęliśmy rozmowę. Używał słów których nigdy nie słyszałam z jego ust. Nie mogłam się odnaleźć. Był miły przyjazny. Mimo że wyleciał trzy dni temu za granicę to naprawdę potrafi zadzwonić powiedzieć kochanie. Zapytać jak się czuję. Nie słyszałam tego z jego ust przez rok czasu. Nie jest idealnie Ale jest lepiej. Coraz lepiej. Dlatego księże wierzę że moja modlitwa miała taka moc że zły walczył i to pod każdą postacią. Nie ukrywam że jest coraz trudniej odmawiać myśli uciekają. Nawet słychać nieraz jak w słuchawkach coś puka żebym tylko uciekła myślami od modlitwy. Ale nie poddam się. Proszę o modlitwę żebym wytrwała. Wszystkiego dobrego. Szczęść Boże.jak mąż wróci z zagranicy zgłoszę się do księdza jeszcze z prośbą o poświęcenie naszego nowego domu. Wiem że jest to konieczne potrzebuje tego czuję tu taki jakiś ciężar nawet nasze dziecko odkąd mieszkamy każdej nocy się budzi kilka razy. Nie ma spokojnego snu. Jeszcze raz szczęść Boże. Czytaj dalej ...

Dostaję co potrzebuję

Chcę powiedzieć o nowennie pompejańskiej odmawiam ją 2 lata  moje życie i mojej rodziny zmieniło się o 360 stopni wszystko o co prosiłam zostało mi dane bez tej nowenny nie mogę funkcjonować jestem bardzo szczęśliwa dziękuję Matce Najświętszej i sw Filomence za wszystko.

Pozdrawiam wszystkich popejanów
zostańcie z Bogiem

Św. Filomena pomaga Nikodemowi wrócić do zdrowia

W kwietniu mój syn miał wypadek. Został potrącony przez samochód dostawczy w wyniku, którym doznał licznych obrażeń m. in złamanie obu ud, obustronne złamanie żuchwy, obrzęk mózgu, stłuczenia, krwiak opłacnej, odma opłacona, rozszarpane płuca. Gdy został zabrany helikopterem do Gdańska do szpitala, nie dawano nam żadnych nadziei, że wyjdzie z tego. Był podłączony pod respiratorem i inna aparatura. Cały czas modliliśmy się za niego, żeby Bóg nam go nie zabrał. W trzeci dzień od wypadku dostałam olejek św. Filomeny, przyniosła nam go nasza sąsiadka, która prosiła żebyśmy go pobłogosławili tym olejkiem i odmówili modlitwę. Nie wiedząc nic o tej wielkiej świętej osobie uczyniłam to następnego dnia a była to niedziela. Lekarze powiedzieli nam tego dnia, że jego stan na tyle się pogorszył, że mamy przygotować się na najgorsze, gdyż nie chciał się ruszać, zwiększono mu dawki leków. Wchodząc od razu na salę pobłogosławiłam go olejkiem św. Filomeny i modliłam się do niej prosząc ja o łaski. Wtedy Nikodem poruszył mi policzki em. Wieczorem tego dnia przyjechał do nas ks. Zbyszek,  gdy podszedł do syna namaścił go olejkiem odmówił modlitwę i przełożył relikwie św. Filomeny  nasz syn zaczął przełykać ślinę, ruszać brzuszkiem i nagle tętno mu się podwyższyło. Ks. Zapewniał nas, że będzie dobrze, że św. Filomenka nam pomoże i faktycznie tak też było. Z płuc leciała mu krew i ropa nagle przestało i wyciągnięto mu drenaż. Gdy miał przejść zabieg złamanej żuchwy powiedziano nam dzień wcześniej, że będzie miał zdrutowaną szczękę. Kiedy byłam przy łóżku syna powiedziałam do męża a może stanie się cud i nie będzie musiał mieć zdrutowane, mąż mówił, że chyba nie wiem co mówię. Gdy następnego dnia przyjechaliśmy lekarka powiedziała, że nie wie co się stało, ale na prześwietleniu wykazało im co innego niż jak go przyjmowali i ma założone blaszki tytanowe  po bokach i tym razem św. Filomena zadziałała. Po około dwóch tygodniach został odłączony od respiratora. Nie oddawał sam moczu miał założony cewnik później cystofix. I prosiłam Matkę Bożą i św. Filomenę, żeby na dzień matki Nikodem zrobił mi niespodziankę i powiedział mama, albo oddał mocz, żebym wiedziała, że może. Wstając z rana spojrzałam na syna i nie dowierzałam, że mocz, który miał znaleźć się w worku znalazł się tam gdzie prosiłam czyli w pampersie. Ale szczęście trwało tylko tego dnia, gdyż następnego dnia już nie oddawał sam moczu. Był karmiony przez sondę chciano mu zakładać peg-a, ale Bóg dał mu tyle sił, że sama mogłam go karmić. Dostawał leki bardzo duże dawki na padaczkę na początku je przyjmował później wylatywały mu je kącikiem ust i wtedy zrozumiałam, że ktoś mi podpowiada, że on tych leków nie ma dostać. I odważyłam się na ten krok żeby odstawić mu te leki ponieważ zaufałam Matce Bożej i św. FILOMENIE. Gdy pielęgniarki przynosiły leki nie dawałam. Nikodem zaczął nagle z dnia na dzień oddawać mocz, wyjęto mu cystofix, był mniej napięty  zaczął bardziej świadomie patrzeć. Mimo to, że był w śpiączce wierzyłam w to, że z tego stanu wyjdzie. Zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską i gdy zaczęłam odmawiać cześć dziękczynną Nikodem po dwóch miesiącach powiedział pierwsze słowo mama. Gdy zaczęłam kolejny raz odmawiać tą nowennę syn po tych 54 dniach zaczął podnosić lewa nóżkę, gdzie wcześniej tego nie robił. Wierze w moc modlitwy i wiem że Matka Boża, św. Filomena i wszyscy święci nad nami czuwają i nam pomagają. Mimo tego, że Nikodem jest jeszcze na wózku wierze w to, że z pomocą Bożą i rehabilitantów Nikodem zacznie samodzielnie chodzić. Pragnę całym sercem podziękować św. Filomenie za otrzymane łaski oraz ks. Zbyszkowi za jego dobroć i modlitwę jaka nas obdarzył. Czytaj dalej ...

św. Filomenka opiekuje się dziećmi mojej szwagierki

Zacznę od tego, że miałam zostać matką chrzestną pewnego młodzieńca. Mimo, że jego rodzice nie chodzą do kościoła, na szczęście tak jak jego starszą siostrę, tak też jego postanowili ochrzcić.Chrzest trwał może z 10 min (był bez mszy) i odbył się w bardzo kameralnym składzie. Rodzice plus chrzestni.Tego dnia moja szwagierka powiedziała mi, że jest trzeci raz w ciąży. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że miała to być trzecia cesarka w bardzo krótkim czasie, a dodatkowo poprzednia skończyła się komplikacjami. Powiedziała mi to w tajemnicy. Nie chciała martwić rodziców, ponieważ lekarka powiedziała jej od razu, żeby nie przyzwyczajała się emocjonalnie do dziecka, bo to po prostu się nie uda, żeby dała radę je odnosić. Z racji tego, że jestem osobą wierzącą i doświadczyłam już dobroci Filomenki bez zastanowienia powiedziałam jej tylko żeby się nie martwiła, ja będę się za nich modlić i wszystko dobrze się skończy…Tak powoli mijały dnie na mojej modlitwie o dwa życia. Szwagierka zaczęła czuć ruchy maleństwa przez co było jej coraz trudniej „nie przyzwyczajać się”, a ja przy każdej rozmowie mówiłam tylko, że będzie dobrze. Z każda wizyta kontrolna pani doktor powtarzała jej, że to dziecko jak widać ma ogromną wolę życia. Dodała, że jeżeli udałoby się jej dotrwać do 32tyg. dziecko będzie miało szansę na urodzenie się zdrowe. Około 20 tyg. zdecydowała się poinformować rodziców. Moja teściowa podsumowała to tylko jednym zdaniem” jak oboje przeżyją i wszystko będzie dobrze to będzie cud, tutaj tylko cudu potrzeba”. Ja słysząc cud – myślę Filomena. Jeden telefon o olejek do księdza Zbyszka no i podróż 330km w jedną stronę. Robię jej krzyżyk na brzuchu. Ja płacze, jest mi strasznie gorąco, ale czuje dziwny spokój i jak zwykle mówię jej że będzie dobrze. Byłam jedyną osobą z rodziny którą nie panikowała a wręcz przeciwnie byłam bardzo spokojna. Ich życia powierzyłam w najlepsze ręce,wiec musi się to dobrze zakończyć.Zostawiam jej medalik i książeczkę o św.Filomenie. I tak mijają tygodnie. Dziecko urodziło się w 38 tyg. Nikt nie mógł uwierzyć, że zaszła tak daleko, mimo że cięcia po poprzedniej cesarce się jeszcze nie zagoiły i strasznie się rozciągały. Mały żyje, jest zdrowy. Czytaj dalej ...

Dalsze losy „mojego małego cudu”

Szczęść Boże
Trzy lata temu miałam okazję podzielić się swoim świadectwem (zobacz: „Mój Mały cud”). Opisałam bardzo ważny dla siebie moment kiedy to po raz pierwszy usłyszałam o św. Filomenie i to właśnie tej Świętej i Matce Bożej powierzyłam losy mojego jeszcze nienarodzonego dziecka. Mimo ze ciąża była zagrożona i zakończyła się 2 miesiące przed planowanym terminem  mogę śmiało powiedzieć ze przez cały ten czas św. Filomenka nad nami czuwała. Nie będę ponownie wszystkiego opisywać (kto ma więcej czasu może przeczytać pierwsze świadectwo;)).Myślałam, że cud narodzin mojego dziecka był rekompensatą strachu który towarzyszył mi przez 7 miesięcy ciąży. Tak też było. Kolejne 3,5 roku dziękowałam za każdy kroczek, za każde mama, za to ze żyje i prawidłowo funkcjonuje mimo trudnego startu. Ostatnio mój strach wrócił jak bumerang. Zaczęło się od kontrolnej wizyty u okulisty. Wtedy wykryto u mojego synka wadę, którą dzięki okularkom można zlikwidować. Późne wykrycie bądź nie leczenie mogło doprowadzić do niedowidzenia na jedno oczko. Myślałam, że nic straszniejszego nas nie spotka. Myliłam się. Podczas zabawy zauważyłam powiększone węzły na szyi mojego syna. Wizyta u lekarza. Pani doktor wyczuwa w nich jakieś guzki wielkości pieprzu. Nie tylko na szyi. Nie jeden nie dwa jest ich tam mnóstwo. Lekarz stara się mnie uspokoić, ale zaleca wszystkie badania pod kątem mojego najgorszego scenariusza. Z bezradności poproszę o modlitwę ks. Zbyszka. (trochę mi pogroził  za to ze dopuszczam do siebie takie myśli przecież mamy św. Filomenkę. Niestety mamusie mają zwyczaj przejmowania się losem dzieci a w szczególności jeżeli chodzi o zdrowie). Po  wynikach morfologii zapala się światełko nadziei. Nie tracić czasu idziemy jak najszybciej na usg, żeby wiedzieć coś konkretnego. Widać pełno guzków. Strach, łzy…I słyszę ze mimo wszystko te guzy nie budzą niepokoju do leczenia onkologicznego. Wszystko mi dokładnie pan doktor wytłumaczył  i uspokoił. Mimo, że przez ten czas mój mąż starał się mnie uspokoić to dopiero po tym badaniu po raz pierwszy od 2 tygodni strachu, łez i nie przespanych nocach, zasnęłam z ulgą.Za jakiś czas mamy powtórzyć badania dla pewności. Filomenka jest z nami cały czas. Codzienna modlitwa o wstawiennictwo przyniosła kolejny cud. Mój synek nie rozstaje się z medalikiem. Każdego dnia zanim zaśnie pyta się mnie czy będę go chronić z aniołkami. Nauczył się modlitwy „Aniele Boży” i tak każdego wieczora zasypia. Nadal są łzy, ale są to łzy szczęścia. Wszystkim(w szczególności tym którzy wytrwali do końca mojego świadectwa) życzę tylko i wyłącznie takich łez szczęścia!:) Panie Boże Ty się tym zajmij. Św. Filomeno i Matko Boża módlcie się za nami! Czytaj dalej ...

Odmawiam, bo w nowennie jest siła

Szczęść Boże- ciesze się ,że mimo, zapewne, wielu obowiązków i zajęć znalazł  Ksiądz chwilę by przeczytać moją wiadomość. Od czasu gdy odmawiam pompejankę wiele się dzieje, może to co napiszę to dla wielu rodzin i małżeństw to normalka ale moja rodzina pobłądziła i to bardzo.Dzieci i wnuki nie chodziły do kościoła , mąż związał się z zamężną kobietą 20 lat młodszą z czwórką dzieci .ja również nie mogę powiedzieć ,że byłam poprawnym katolikiem.Chcę opisać swoja ” przygodę” z pompejanką .W maju pojechałam do Kliniki rehabilitacyjnej w Krojantach k/Chojnic. Cały obiekt otoczony pięknym parkiem w którym stoi kapliczka a w niej figura Matki Boskiej, klęczniki i dwie nieduże ławeczki. .W wolnych chwilach chodziłam się tam pomodlić. Pewnego dnia na klęczniku znalazłam niedużą książeczkę NOWENNA POMPEJAŃSKA, obejrzałam… i zostawiłam.Ale nie dawało mi to spokoju i zaczęłam szperać w internecie. Trafiłam na świadectwo młodej mężatki Małgorzaty ,która opowiedziała jak modląc się do Matki Bożej nowenną pompejanską uratowała swoje małżeństwo./ to bardzo ciekawe świadectwo ,wpisałam google Nowenna pompejanska świadectwo Małgorzaty/Postanowiłam tez tak się modlić. Początek był ok. potem były takie dni, że,nie mogłam sobie przypomnieć Wierzę w Boga…,Ojcze Nasz mieszało mi się z Zdrowaś Mario..2xrozerwał mi się różaniec ,często dochodziło w domu do strasznych kłótni, mąż zaczął cierpieć na bezsenność,ogólnie są dni ,że po prostu źle wygląda. Pewnego dnia kupiłam i poświeciłam medaliki z krzyżem i wizerunkiem św.Benedykta dla wszystkich w mojej rodzinie i o dziwo wszyscy je przyjęli i zaczęli nosić.Mój mąż też ale na krótko ,po paru dniach zaczął narzekać ,że chyba jest uczulony bo strasznie go piecze szyja i pierś tam gdzie dotyka medalik.Zdejmował zakładał ciągle to samo, w końcu przestał nosić.Moje małżeństwo legło w gruzach ,ale ja ciągle nie tracę nadziei ,modlę się o uwolnienie mojego męża.Wydarzyło się też dużo dobrego,za co Bogu i  Matce Bożej z czego serca dziękuję- odmawiając nowennę czuję nieprawdopodobny spokój,udaje mi się tak zorganizować dzień że zawsze zdążę odmówić nowennę,MOJE DZIECI I WNUKI MODLĄ SIĘ I CHODZĄ NA MSZĘ,….a reszta ….reszta w planach Pana Boga.Wiem jedno,że po skończeniu trzeciej nowenny zacznę czwartą bo ona daje mi SIŁĘ i ten błogi wewnętrzny spokój. Przepraszam za błędy ale,komputer nie jest mi bliski ,jestem babcią,Pozdrawiam i życzę zdrowia ,a w pompejance jest siła, ja już to wiem z Panem Bogiem Czytaj dalej ...

Proście, a będzie Wam dane

Uczestniczymy w nabożeństwach, przychodzimy z problemami, prosimy Boga za wstawiennictwem św. Filomeny, oraz wszystkich Świętych wyniesionych na ołtarze. Jesteśmy może zniecierpliwieni chęcią uzyskania Łask Bożych.

Zdałam prawo jazdy

Witam, chce się bardzo podzielić moim świadectwem, zdałam prawo jazdy dzięki św Filomenie!!!
Do egzaminu podeszłam z 6 raz i w końcu się udało 🙂